Kamienne wybrzeże na chwilę przed sztormem – Jo Malone „Wood Sage&Sea Salt”

 

Jo Malone „Wood Sage&Sea Salt” 

 

Perfumy te są morskie w charakterze, co gwarantuje choćby tytułowa sól i wodorosty w składzie, jednak to określenie nie definiuje ich całkowicie. Owszem, otwarcie przywodzi na myśl woń piasku przesiąkniętego oceaniczną falą , ale później zapach przeobraża się coraz bardziej w chłodną kamienność wypolerowanych przez wodę otoczaków.

Prosty szklany flakon „Wood Sage&Sea Salt” doskonale współgra z zawartością, która również jest transparentna i minimalistyczna w formie.Wszystko tu wydaje się wytrawne, słono-mineralne, złożone z przejrzystych molekuł i właściwie zupełnie pozbawione wszelkich słodszych akordów. Projekcja tych perfum jest wyciszona, niemal stapiająca się ze skórą, łagodna ciszą falujących w głębinie wodorostów.

„Wood Sage&Sea Salt” nie maluje obrazu morza rodem z turystycznych katalogów, lecz przywodzi raczej na myśl sinawą linię horyzontu nad pustym kamiennym wybrzeżem. Szkoda, że ten kamienno -powietrzny twór tak szybko znika ze skóry, bo jego pochmurna sztormowość ma sporo specyficznego i niełatwego uroku.

 

Nuty: sól morska, szałwia, grejpfrut, ambrette (piżmian właściwy), wodorosty.

 

Mglisty fiołek oprószony pieprzem – Lalique „Hommage a L`Homme”

Lalique „Hommage a L`Homme”

„Hommage a L`Homme” to w założeniu produkt przeznaczony dla mężczyzn, ale perfumy te są na tyle delikatne i pozbawione charakterystycznych dla męskich pachnideł nut kolońskich, że mogą być uznane za uniseks i podobać się paniom lubiącym bardziej wytrawne niż słodkie zapachy oraz niszowe kompozycje.

Otwarcie jest mocno pikantne i korzenne. Zielono-mglisty fiołek oprószony jest sowitą szczyptą czarnego pieprzu i otoczony dalekim agarowym akordem. Splot nut (prawdopodobnie to zasługa labdanum, pieprzu i szafranu) w początkowej fazie kompozycji przypomina dość wyraźnie zapach tytoniu, mimo, że nie jest on wymieniony w składzie. Na tym etapie Hommage a L`Homme to lekko mentolowa cygaretka rzucona na porosłą fiołkami wiosenną trawę.

Z czasem, dominujące w pierwszym etapie rozwoju zapachu pikantno-zielone nuty przesuwają się w kierunku drzewnej kwiatowości. Zaczyna dominować woń okraszonego przypominającymi jasne drewienka niuansami fiołka (zarówno kwiat, jak i liście tej rośliny są wymienione w składzie), co nie zmienia jednak czystej i przestrzennej natury tych perfum. Transparentna kwiatowa pudrowość, połączona z zapachem jakby lekko zdrewniałych kłączy, która usunęła w cień pieprzowe akordy utrzymuje się w niezmienionej formie około pięciu godzin, czyli do momentu aż zapach całkiem zgaśnie ze skóry.

Nuty: fiołek, liść fiołka, agar, szafran, pieprz, fasolka tonka, labdanum, piżmo, bergamotka.

Sosny smagane zimnym wiatrem – Karl Lagerfeld „Kapsule Woody”

Karl Lagerfeld „Kapsule Woody”

Nuta zapachowa śliwki najmocniej zaznacza swoją obecność w otwarciu. Wtedy to spływa wraz z balsamiczną, sosnową falą nektarową owocowością, a potem stopniowo zamiera, pozostawiając na mszysto-iglastych tonach tylko cienki nalot słodyczy.

W „Kapsule Woody” niewątpliwie dużo jest leśnych odniesień. Perfumy te nie malują jednak obrazu  skąpanej w plamach światła ściółki, ciepła żywic, czy rozgrzanego słońcem mchu. Jest to las na pograniczu zimy i jesieni, gdzie sosnowe igły pokryte są krystalicznością szronu, a mech spoczywa pod cienką warstewką pierwszego lodu.

Jest tu też trochę, mimo, że nie wymieniono go w składzie, zimnego kadzidła, rodem z marmurowych posadzek starego kościoła.

„Kapsule Woody” noszą w sobie dużą dozę spokojnej elegancji, wręcz wykwintności, która nie jest specjalnie częsta w zapachach leśnych. Jest w nich obecna kolońska, nieco męska nuta, która przechyla wskazówkę w bardziej męską stronę, ale lubiące ten typ zapachów kobiety z powodzeniem mogą go również nosić. Trwałość średnia, projekcja trzymająca się raczej blisko skóry, ale nie niewyczuwalna dla otoczenia. Wziąwszy również pod uwagę cenę za którą te perfumy można kupić (ok. 60 zł w perfumeriach internetowych), jest to naprawdę świetna i godna polecenia propozycja.

Nuty: cedr, śliwka, mech dębowy.

Wytworna gorycz – Chanel no 19


Chanel no 19

Zapach bardzo charakterystyczny dla marki Chanel. Perfumy zostały wydane w 1970 roku, ale dziewiętnastkę ocenić należy jako twór raczej klasyczny niż retro.

Zapach jest niekonwencjonalny, trochę męski w charakterze, wytrawny. Występują w nim silnie skórzane akordy, mech dębowy i wetyweria. Są również nuty zielone , ale ograniczone do  ziemistych woni mchów, porostów. Dziewiętnastka przywodzi na myśl zioła kołyszące się na wietrze w pochmurny dzień oraz wilgoć i goryczkę nadrzecznych roślin.

Nie jest to woń słodka ani uwodzicielska, perfumy te będą właściwe raczej dla kobiety z silnym charakterem, zdecydowanej, praktycznej, ceniącej związek z naturą, bo zapach ten inspirację czerpie właśnie z wilgotnej ziemi i omszałych kamieni. Nie jest to jednak odtwórcze kopiowanie naturalnie występujących zapachów, lecz artystyczna wariacja na ich temat, zgrabne przetworzenie w dzieło perfumeryjnej sztuki.

Chanel no 19 niewątpliwie jest  ciekawy przez swoją  ziołowość, brudną, ziemistość, która paradoksalnie jest jednocześnie wytworna i elegancka. Cechuje się również bardzo dobrą trwałością, choć projekcja jest raczej delikatna.

Nuty: nuty zielone, irys, mech dębowy, wetyweria, róża, skóra, bergamotka, neroli, narcyz konwalia, drzewo sandałowe, ylang-ylang.