Barokowa wiśnia z lakierowanej skóry – Mancera Wild Cherry

Już po pierwszym psiknięciu mamy pewność, że marka Mancera w „Wild Cherry” prezentuje nam wiśnię niszową, przedstawioną równie nierealistycznie jak rzeczywistość malowana przez Picassa. Wiśnia została tu rozebrana na atomy i poskładana z powrotem z dodatkiem heliotropu, korzenia irysu, bergamotki i paczuli – stworzona od nowa, ale nadal rozpoznawalna.

Przez bardzo wyrazistą ni to kosmetyczną, ni to naturalną wiśniową woń przebija się silna, awangardowa nuta lakierowanej skóry przełamana piaskowym pudrem. Sama kompozycja momentami wydaje się być rysowana prostymi, geometrycznymi liniami i niemal industrialna przez acetonową bazę, by znów przejść w barokowy przepych konfiturowych owoców podbitych wanilią.

Wild Cherry to dla mnie połączenie koncepcji teraz już klasycznych, choć w swoim czasie wyznaczających trendy zapachów typu Lolita Lolity Lempickiej i nowoczesnych, niszowych brzmień. Znajdziemy tu zarówno zapachy lakierni jak i słodkie owoce złożone w zabytkowej paterze  – perfumy dla wielbicieli wiśni i kontrastów.

Nuty: wiśnia, irys, heliotrop, bergamotka, cytryna, madagaskarska wanilia, paczula, jaśmin, białe piżmo

Kosmetyczna wiśnia i polerowany bursztyn – Banana Republic „Dark Cherry & Amber”

Perfumy te nazwałabym raczej ambrowo-wiśniowymi, niż w odwrotnej kolejności. To ciepła, kosmetyczna nuta bursztynu stanowi oś tego zapachu, a równie kosmetyczna (acz przyjemna) wiśnia jest jedynie ozdobnym wykończeniem.
Jakościowo i pod względem stylistyki jest to zapach na poziomie np.  perfum Roberto Cavalli, czyli popularny i przyzwoity, a ciepłem i esencjonalnością orbituje gdzieś w klimatach Nero Assoluto tej marki, mimo, że nuty są zupełnie inne.
„Dark Cherry & Amber” to perfumy zimowe, odpowiednie zwłaszcza na trzaskające mrozy, otacza je bowiem wyraźny ciepły i kaloryczny glow, rozgrzewający jak płomienie kominka.
Nie spodziewajmy się tu naturalnych owoców, czy drzewno-żywicznych ambrowych akordów. Obie te nuty są kosmetycznie wypolerowane i gładkie, prosto, ale nie tandetnie skonstruowane. Wbrew pozorom,  wcale nie są to perfumy bardzo słodkie. W wiśni czuć lekko acetonowy zapach jej pestek, a w akordzie bursztynu, mimo całej jego gęstości i zawiesistości, jest tylko umiarkowany dodatek słodyczy.
Nie spodziewajmy się po tym zapachu wielkich uniesień i perfumowych objawień, ale jako przyjemnie rozgrzewająca woń powinien sprawdzić się dobrze.

Nuty: wiśnia, pralina, bursztyn, kwiat wiśni, cedr, frezja