Ananasowy koktajl w środku lata – Gres „Madame Gres”

Gres  „Madame Gres”

„Madame Gres” , produkt starego, z dużymi tradycjami francuskiego domu perfumeryjnego Gres, to zapach letni i optymistyczny.

Dominującą nutą jest zdecydowanie ananas, soczysty, słodki, dojrzewający w słońcu, ale nie na granicy przejrzałości. Nie ma w nim lekkiej nuty fermentacji, jaką często posiadają typowo owocowe perfumy, typu np. Escada Turquise Summer.

Czysty, klarowny sok anansowy jest lekko doprawiony świetlistą wanilią i jasnym drewnem sandałowym, które dodaje delikatnie drzewnego wydźwięku.

Jest optymistycznie, słonecznie, jednak to nie szalona letnia przygoda, a raczej spokojne popołudnie pod płótnem altany w śródziemnomorskim ogrodzie. Jest tu światło, słońce i soczystość owoców, ale w wersji bardziej stonowanej i dojrzałej niż dziewczęcej.

Co z pewnością przemawia na korzyść „Madame Gres” to świetne parametry użytkowe. Trwałość sięga 8 godzin a znaczna projekcja sprawia, że perfumy te rozlewają się po pomieszczeniu, w którym przebywamy świetlistą, ananasową słodyczą. W połączeniu z naprawdę symboliczną ceną – 100 ml można w internetowych perfumeriach kupić już za ok. 50 zł, jest to zakup, którzy wielbiciele soczystych owocowych woni powinni zdecydowanie wziąć pod uwagę.

Nuty: ananas, drzewo sandałowe, wanilia, paczula, piwonia, magnolia, kardamon, skóra, grejpfrut, frezja.

Orzechowo-kremowa przestrzeń – Lancome „La Vie Est Belle L`Eau de Parfum Intense”

Lancome „La Vie Est Belle L`Eau de Parfum Intense”

Co ciekawe, flanker klasyka, Intense, jest wbrew swojej nazwie, delikatniejszy i lżejszy w charakterze od wersji bazowej. Spora w tym zasługa wyraźnie osadzonego w tej kompozycji przejrzystego irysa, zielonych łodyg porzeczki i niezbyt słodkiej nuty orzecha laskowego,  który nie wybrzmiewa tutaj deserowo, a raczej przypomina woń orzechowej łupiny – suchej i niemal pozbawionej słodyczy.

Tam gdzie klasyczna wersja tych perfum jest pełna ciężkiej waniliowo-pralinowej słodyczy, Intense jest zmieszane  znacznie subtelniej, wprowadza sporo  przestrzeni, a akord bitej śmietany jest raczej matowo-mleczny niż gourmand.

Owszem, flanker ten nosi w sobie sporo cech wspólnych z pierwotną formą, szczególnie znajoma jest charakterystyczna nuta musującej oranżady, są to jednak perfumy mniej masowe, bardziej charakterne i wyróżniające się, a jednocześnie wdzięczne i kobiece.

Podsumowując, La Vie Est Belle Intense to perfumy na wskroś nowocześnie skrojone, raczej przeznaczone na dzień, mniej oczywiste od klasycznego La Vie Est Belle, co nie oznacza, że trudne w odbiorze. Szczególnie przyjemne wrażenie robi kremowo-pudrowe wykończenie, jednak parametry użytkowe są nieco słabsze, chociaż nadal pozostają na zadowalającym poziomie.

Nuty: bita śmietana, orzech laskowy, irys, tuberoza, łodygi porzeczki, gruszka, ylang-ylang, pomarańcza, różowy pieprz, kwiat pomarańczy, jaśmin, bergamotka

Ciemności kryją ziemię, czyli potęga mrocznego fiołka – Guerlain „Insolence” EDP


Guerlain „Insolence” EDP

Insolence, to jak już głosi sama nazwa (insolence – zuchwałość) perfumy z własnym charakterem. Moim zdaniem są one ucieleśnieniem idei zapachu wieczorowego – Insolence jest ciężki, esencjonalny, aromatyczny i tajemniczy. Otwarcie stanowi mroczny, niemal demoniczny fiołek, który wyrósł wśród mchów gdzieś w ciemnej dolinie u stóp średniowiecznego zamczyska. Dużo w tym fiołku słodyczy i aksamitnej głębi. Po jakiejś godzinie od aplikacji perfumy skręcają w stronę bardziej owocową –  przez fiołkowo-cukrową masę zaczynają przeświecać gorzkawe żurawiny i borówki z ciemnego lasu. Pojawia się też lekko opruszony cukrowymi kryształkami irys, który wprowadza do tego barokowego pachnidła trochę przestrzeni.

„Insolence” to nie delikatne trzepotanie, nieśmiałe przebłyski i migoty. Wręcz przeciwnie,  gruba aksamitna kotara fiołkowej nocy zapada nagle, zmywając z powierzchni wszystko inne.

Jeśli chodzi o parametry użytkowe, to perfumy te są bardzo trwałe i mają znaczną projekcję, dlatego wymagają oszczędnego stosowania.

Nuty: fiołek, irys, czerwone jagody, fasolka tonka, drzewo sandałowe, nuty drzewne, kwiat afrykańskiej pomarańczy.

Miodowe kryształy – Chopard „Wish”

Chopard „Wish”

 

Pierwszą rzeczą, która uderzyła mnie bezpośrednio po aplikacji tych perfum jest dysonans między jasnoniebieskim kolorem flakonu, a zapachem, przywodzącym na myśl bursztynową barwę miodu. „Wish” w wielu recenzjach porównywany był do „Angela” i rzeczywiście, istnieje pewne podobieństwo, ale głównie w pierwszej fazie, tuż po rozpyleniu perfum na nadgarstku, bo wtedy w tej miodowości jest pewna ostrość i jadowitość, charakterystyczna dla popularnego zapachu  Thierrego Muglera.

„Wish” jest jednak od „Angela” subtelniejszy, gładszy mleczną nutą, choć zdecydowanie nie ugrzeczniony. Jego zapach przywodzi na myśl skrystalizowany miód z dodatkiem łyżeczki whisky i cynamonu, z delikatną iglastą nutą w tle. „Wish”jest słodki, ale nie mdlący – wymienione w składzie karmel, wanilia i toffi  zakłócone są ożywczym akordem cytrusowym (zapewne dzięki obecnemu w tej recepturze owocowi yuzu). Dla mnie jest to woń typowo zimowa, rozgrzewająca, ciepła. Jak kufel pitnego miodu po kuligu w śnieżnym świerkowym lesie. Biorąc pod uwagę również dobrą trwałość tych perfum i stosunkowo niską cenę, z pewnością warto się z nimi zapoznać.

 

Nuty: karmel, wanilia, miód, paczula, mleko, kadzidło, kokos, truskawka, toffee, drzewo sandałowe, bursztyn, agrest, orchidea, heliotrop, fiołek, brazylijskie drzewo różane, fasolka tonka, wiciokrzew, akacja, kwiat pomarańczy, czarna porzeczka, gruszka, osmantus, magnolia, jaśmin, konwalia, yuzu.

Praliny z nadzieniem z czarnej porzeczki – Lancome „La Nuit Tresor”

Lancome „La Nuit Tresor”

 

Przyznam, że oczekiwałam czegoś bardziej mrocznego i tajemniczego. Nie określiłabym ich wprawdzie wesołymi czy optymistycznymi, są dość uroczyste i ciemne w kolorycie, ale trochę brakuje im „duszy”. Na początku, kilka minut po aplikacji,  w ogóle zresztą okazały się wielkim rozczarowaniem, bo na mojej skórze prym wiodły rześkie nuty owocowe, prawie bez śladu aromatów gourmandowych, na które liczyłam. Dopiero potem wynurzyły się wonie pralin i karmelu, co dało efekt czekoladek wypełnionych słodkim nadzieniem z czarnej porzeczki.

Po dłuższym czasie gdzieś w tle wybija się kadzidło i paczula, ale zbyt delikatnie by znacząco wpłynąć na charakter tego zapachu. Trzeba natomiast przyznać, że „La Nuit Tresor” są bardzo trwałe a ich woń długo wyczuwalna przez otoczenie.

Podsumowując, jest ładnie, przyjemnie, ale bez wielkiej miłości z mojej strony. Zabrakło trochę charyzmy i tzw. „iskry bożej”.

Nuty: pralina, liczi, karmel, paczula, orchidea waniliowa, wanilia, kadzidło, truskawka, gruszka, czarna róża, kawa, marakuja, kumaryna, lukrecja, tangeryna, papirus, bergamotka.