Czarna rzeka zapomnienia – Dior „Poison”

 

 

 

 

Dior „Poison”

Najpiękniejszy w tych perfumach jest początek. Bezpośrednio po aplikacji zapach rozlewa się balsamiczną, ziołowo-syropową strugą zmieszaną z intensywną wonią podwędzanej śliwki. Potem zostaje przysypany pieprzem, a przez to wszystko przedziera się kadzidło.

„Poison” jest jak czarna rzeka o sennym nurcie. Zawarte w tych perfumach nuty zapachowe przelewają się niespiesznie jedna w drugą, tworząc przedziwne czasem, ale jednocześnie porywające wzory. Są tu i zioła zasypane mrokiem, rozsychające drewno starego kościoła, miodowa balsamiczność i liście zwarzone pierwszym przymrozkiem. Zapach przeszłości, donośny, nie dający o sobie zapomnieć, utrzymany w leniwym, transowym rytmie.

Wbrew temu co może sugerować powyższy opis, jest to zapach ciepły, o rozgrzewającej mocy, co zawdzięcza grze kolendry z cynamonem i anyżem. Jest tu ciepło ogniska rozpalonego w mglisty jesienny wieczór i płomieni świec, jest złocisty poblask miodu i bursztynu.

Mimo ciemnych konotacji, nie jest to również zapach smutny czy depresyjny. Jest nastrojowy, stylowy, poważny, ale jednocześnie nasycony pozytywną magią.

Niestety, wraz z upływem czasu na mojej skórze nabiera cierpko-suchych tonów, co odbiera mu sporą część uroku. Trwałość bardzo dobra, około 7-8 godzin, projekcja również jest wyraźnie wyczuwalna.

Poniższy film reklamowy doskonale oddaje charakter tych perfum:

https://www.youtube.com/watch?v=aa-ea_KTPgA

Nuty: śliwka, tuberoza, kadzidło, biały miód, dzikie jagody, cynamon, kolendra, opoponaks, goździk, wanilia, jaśmin, anyż, bursztyn, brazylijskie drzewo różane,  drzewo sandałowe, kwiat afrykańskiej pomarańczy, róża, heliotrop, piżmo, wetyweria, cedr Virginia.

 

Sosny smagane zimnym wiatrem – Karl Lagerfeld „Kapsule Woody”

Karl Lagerfeld „Kapsule Woody”

Nuta zapachowa śliwki najmocniej zaznacza swoją obecność w otwarciu. Wtedy to spływa wraz z balsamiczną, sosnową falą nektarową owocowością, a potem stopniowo zamiera, pozostawiając na mszysto-iglastych tonach tylko cienki nalot słodyczy.

W „Kapsule Woody” niewątpliwie dużo jest leśnych odniesień. Perfumy te nie malują jednak obrazu  skąpanej w plamach światła ściółki, ciepła żywic, czy rozgrzanego słońcem mchu. Jest to las na pograniczu zimy i jesieni, gdzie sosnowe igły pokryte są krystalicznością szronu, a mech spoczywa pod cienką warstewką pierwszego lodu.

Jest tu też trochę, mimo, że nie wymieniono go w składzie, zimnego kadzidła, rodem z marmurowych posadzek starego kościoła.

„Kapsule Woody” noszą w sobie dużą dozę spokojnej elegancji, wręcz wykwintności, która nie jest specjalnie częsta w zapachach leśnych. Jest w nich obecna kolońska, nieco męska nuta, która przechyla wskazówkę w bardziej męską stronę, ale lubiące ten typ zapachów kobiety z powodzeniem mogą go również nosić. Trwałość średnia, projekcja trzymająca się raczej blisko skóry, ale nie niewyczuwalna dla otoczenia. Wziąwszy również pod uwagę cenę za którą te perfumy można kupić (ok. 60 zł w perfumeriach internetowych), jest to naprawdę świetna i godna polecenia propozycja.

Nuty: cedr, śliwka, mech dębowy.

Luksusowy tytoń śliwkowy – Franck Boclet „Tobacco”


Franck Boclet „Tobacco”

Już początek zwiastuje, że są to perfumy wielkiej klasy i elegancji. Tytoń rozlewa się aksamitną strugą, łagodny i aromatyczny, połączony ze śliwką. Śliwka nie jest tu, jak możnaby się spodziewać, wędzonym, cierpkawym owocem, ale w pełni dojrzała, miodowa, zahaczająca wręcz o konfiturowość.

„Tobacco” często porównywane jest do „Tobacco Vanille” Toma Forda. I owszem, perfumy te utrzymane są w podobnej stylistyce. Wbrew swojej nazwie jednak, w kompozycji Francka Bocleta równie ważną rolę co tytoń odgrywają śliwka, fasolka tonka, goździki i nuty waniliowe. „Tobacco” jest słodsze i mniej monolityczne niż „Tobacco Vanille”, w których króluje zdecydowanie tytoń – bardziej szorstki, suchy, momentami nawet lekko drażniący pylistą nutą drewnianych wiórów.

Mimo, że „Tobacco” zaklasyfikowane zostały przez producenta jako perfumy męskie, jest to zdecydowanie unisex i z powodzeniem może być noszony również przez kobiety.

Nuty: tytoń, wanilia, śliwka, fasolka tonka, benzoes, goździk, imbir, wetyweria, cedr.

I`ve been hypnotised – Dior „Hypnotic Poison”

Dior „Hypnotic Poison”


Nuty zapachowe: wanilia, migdał, kokos, drzewo sandałowe, brazylijskie drzewo różane, jaśmin, śliwka, kminek, piżmo, tuberoza, morela, róża, konwalia


Film reklamujący te perfumy jest całkowicie adekwatny do ich zawartości :

https://www.youtube.com/watch?v=_Yr_WfArXqg

Parna noc gdzieś w tropikach, czerwone światła nocnego życia. Pomimo słodyczy, niosą ze sobą jakąś głębię i tajemnicę, nie są zwykłym kwiatowo-owocowym pachnidłem. To co od razu uderza w tym zapachu, jest jego syntetyczność. Wanilia i kokos owszem, są obecne, ale takie prosto z laboratorium. Tej syntetyczności nie postrzegam jednak jako wadę, jest to z góry założona konwencja a nie przypadkowe niedociągnięcie.

„Hypnotic poison” są nowoczesne, choć jednocześnie czerpią również z barokowych zapachów lat osiemdziesiątych; odważne, zmysłowe, wyraziste, ostro-słodkie. Trwałe, a i projekcja jest całkiem duża, często komplementowane przez otoczenie, choć spotkałam się również z opiniami, że są zbyt duszne i ciężkie. Mimo pozornie konwencjonalnych i niekontrowersyjnych nut, efekt końcowy nie każdemu przypadnie do gustu.

Dla mnie bliskie ideału, ale po blisko roku ich noszenia moja niestała natura domaga się czegoś nowego.