Różowy dmuchany flaming – Versace „Bright Crystal Absolu”

 

Versace „Bright Crystal Absolu”

 

„Bright Crystal Absolu” to zapach wyraźnie owocowy, z dość mocną plastikową nutą i zdefiniowanym charakterem, dużo ciekawszy od swojego nijakiego brata „Bright Crystal”.

Najintensywniej wyczuwalny w tej kompozycji jest granat zmieszany z rześką piwonią i przybrudzony nieco drewnem mahoniowym. Dzięki obecnym w składzie malinie i owocowi yuzu jest mocno owocowo, soczyście, słodko ale i z rześkim wątkiem cytrusowym.

Zapach nie jest aż tak oczywisty, jak możnaby było się spodziewać po innych przedstawicielach kryształowo-diamentowej rodziny Versace, za to dość mocno syntetyczny. Syntetyczność ta jednak wyrażona jest w przemyślany, nowoczesny i zamierzony sposób i jest częścią konwencji beztroskiej zabawy i lekkiej ekstrawagancji, w jakiej utrzymany jest „Bright Crystal Absolu”.

Wielbicielom kompozycji skrojonych zgodnie ze współczesnymi trendami i soczyście owocowych, a jednocześnie mających indywidualny charakter, zapach ten z pewnością może się spodobać. Jest letni, wręcz plażowy, a obecna w nim plastikowo-owocowa nuta przywodzi na myśl zapach tworzywa z którego robione są unoszące się na wodzie dmuchane zabawki. Nic tu nie jest na serio, Bright Crystal Absolu bawi się konwencją jaskrawej, krzyczącej, nieco kiczowatej owocowości. Perfumy te są jak dmuchany różowy flaming na wodę – niespecjalnie wyrafinowane, ale całkiem urocze w swojej stylistyce i kategorii. Trwałość i projekcja na średnim poziomie.

Nuty: piwonia, malina, granat, yuzu, lotos, magnolia, piżmo, nuty wodne, mahoń, bursztyn.

Skórzany oud z malinami – Franck Olivier „Oud Touch”

Franck Olivier ” Oud Touch”

Oud jako nuta dominująca niesie dla mnie zwykle ze sobą konotacje z płcią męską, chociaż wiem, że jest również wiele miłośniczek agaru wśród pań. W tym zapachu paradoksalnie agaru w składzie nie ma, ale inne użyte tu składniki bardzo udanie go imitują. W perfumach Francka Oliviera oud jest szorstki, ciemny, podbity skórą i niech nikogo nie zmylą wymienione w składzie nuty maliny i karmelu, nie tworzą tu one żadnej spożywczej struktury.

Na początku nie wyczuwałam w „Oud Touch”wyraźnej słodkości często wspominanej w recenzjach, mimo, że  jest tu karmel, wanilia, róża i malina, które mogłyby ją dawać. Bardzo intensywnie odzywa się natomiast skóra, mimo, że nie wymieniona wśród nut zapachowych. Dopiero po pewnym czasie ta szorstka agarowa skórzaność zostaje dosłodzona malinowo-karmelowym akordem, który jednak tylko uwydatnia ciemny charakter zapachu i w żadnym razie nie nadaje to jednak „Oud Touch” przesadnie słodkiego czy mdłego charakteru. Malina jest przybrudzona i nieoczywista a karmel palony. Dużą zaletą tej kompozycji jest to, że nie kwaśnieje na skórze, jeśli już, to momentami skręca raczej w stronę „medyczną”.

Mimo stosunkowo niskiej ceny (dostępny w perfumeriach internetowych za ok. 80 zł), robi wrażenie dobrej jakości i nie ustępuje perfumom z przedziału cenowego 200 czy 300 złotych, a trwałość i projekcja są wręcz olbrzymie.

Perfumy te raczej widziałabym na mężczyźnie, choć mogę sobie wyobrazić używających tego zapachu kobietę, zwłaszcza jeśli jest miłośniczką oudu, w typie niekonwencjonalnej femme fatale – stanowczą, tajemniczą i onieśmielającą.


Nuty: olibanum, róża, karmel, bursztyn, paczula, malina, wanilia, pomarańcza, piżmo, jaśmin, fiołek.

Palony cukier z malinami – Franck Boclet „Sugar”

Franck Boclet „Sugar”

„Sugar” jest jednym z przedstawicieli serii „Rock&Riot”. Wyczuwalne są tu głównie nuty palonego lub brązowego cukru, sporo syropowych owoców takich jak maliny i gruszki oraz kwiat pomarańczy. Pianki marshmallow nadają charakterystyczny nowoczesny rys tej słodyczy, co odróżnia opisywane perfumy od tradycyjnych modnych gourmandów typu LVEB czy La Nuit Tresor a kieruje skojarzenia raczej w stronę This is Her Zadig & Voltaire.

Mimo, że „Sugar” jest gęsty i esencjonalny oraz składa się z samych niemal słodkich nut – gęstego miodu, karmelu, nektarowych owoców i wanilii, nie jest to słodycz obezwładniająca i przesadna jak można by było oczekiwać. Dość wyraźna bergamotka i liść czarnej porzeczki nadają kompozycji dużo rześkich powiewów, przestrzeni i wibrująco-iskrzącej energii.

Zapach ten rewolucji na rynku perfumowym nie spowoduje, ale to bardzo dobry gourmand z wyraźnymi cechami indywidualnymi. Nie zlewa się w jedno z resztą mainstreamowych tworów ostatnich lat, ale ma swój wyraźny, oryginalny sznyt.

Jak to zwykle bywa u Francka Boclet, wizja płci jest dość ekstrawagancko przez tą markę postrzegana. Ciężar zawsze jest przesunięty w damską stronę – perfumy dedykowane mężczyznom z powodzeniem mogą nosić kobiety, uniseksy są ryzykownie damskie. „Sugar” zakwalifikowano właśnie jako uniseks, chociaż w tradycyjnym ujęciu byłby to zapach typowo damski, na równi z np. Roses Vanille Mancery czy Black Opium. Trwałość i projekcja bardzo dobre.

 Nuty: pianka marshmallow, miód, karmel, malina, kwiat pomarańczy, malina bergamotka, fiołek, gruszka, wanilia, liść czarnej porzeczki, kokos, jaśmin, białe piżmo.