Sól zimnych mórz północy – Calvin Klein Reveal

Calvin Klein Reveal


Zapach ten niespodziewanie rozpoczyna się delikatnie słodko i pudrowo. Nie tego spodziewać się można po perfumach z dominującymi nutami soli, ambry i pieprzu w składzie. Początkowo najbardziej wyczuwalny jest łagodny zapach drewna kaszmirowego i sandałowego osłodzony lekko czymś kwiatowym. Szybko jednak przy każdym poruszeniu ciała zaczyna być czuć słone, morskie powiewy. Na tym etapie występuje pewne podobieństwo do Elixir des Marseilles Hermesa. Jednak o ile w perfumach Hermesa morze to błękitne, śródziemnomorskie tonie, migoczące w promieniach słońca, a sól transparentna, delikatna i rozmyta, to Reveal na tym etapie jest zimnym, ołowianym morzem północnym. Wzburzonym, wyrzucającym na brzeg kawałki drewna pokryte wodorostami i ostro pachnącym nalotem soli.

Po godzinie, dwóch noszenia tych perfum na nadgarstku czeka nas jednak niespodzianka. Sztorm wycisza się, słony zapach łagodnieje i rozlewa się wokół kremowa wręcz, kaszmirowa-irysowa atmosfera, która pozostaje z nami do końca.

Są to perfumy zdecydowanie nieoczywiste, wyciszone i nieco chłodne. Wiele w nich morskich akordów, ale i wiele stonowanej, niesłodkiej pudrowości. Trzymają się raczej blisko skóry, trwałość około 4 -5 godzin.

Nuty: sól, drewno kaszmirowe, ambra, drzewo sandałowe, irys, różowy pieprz, czarny pieprz, piżmo, wetyweria.

Kremowo słone morze – Oriflame „Sublime Nature Tonka Bean”




Oriflame „Sublime Nature Tonka Bean”

Perfumy z kategorii morskich i słonawych, dzięki zawartości cascalone, składnika kreującego wrażenie oceanicznej ozonowości. Autorką kompozycji jest Nathalie Lorson, wspótwórczyni Black Opium YSL, która stworzyła również m.in. Encre Noir, słynne Perles czy Amethyst dla marki Lalique, szereg perfum dla Le Labo czy Rouge Bunny Rouge .

W zapachu tym obecna jest jednocześnie i lekka słodkość i nieznaczna słoność. Morze odwzorowane przez ten zapach jest spokojne, jego błękitne fale polerowane delikatnie promieniami słońca, bezpieczne i ciepłe.

W „Sublime Nature Tonka Bean” słonawość jest subtelna, delikatnie zaznaczona, rozmyta w oceanie wanilii i gładkiej tytułowej fasolki. Majaczą tu tony „Reveal” Calvina Kleina, ale gdy u CK jest szorstko i sztormowo, tutaj panuje kremowa aksamitność. To perfumy dyskretne, wyważone, niezbyt syntetyczne i dla mnie, jako niegustującej w kategorii morskich zapachów, jedne z bardziej w tym gatunku strawnych. Jest pastelowo, łagodnie i kojąco, od czasu do czasu przebijają gdzieś echa słonego karmelu, chociaż nie ma tej nuty w składzie. Zapach najprościej chyba określić jako przyjemny i nieinwazyjny, ale nie nijaki. Projekcja początkowo spora, po godzinie trzymająca się już blisko skóry, trwałość całkiem przyzwoita – około 5 godzin.

Nuty: fasolka tonka, wanilia, cascalone, czarna porzeczka, białe piżmo.

Apokaliptyczna bestia, glony i ostrygi – Mugler „Womanity”

 

Mugler „Womanity”

 

I ujrzałem Bestię wychodzącą z morza, mającą dziesięć rogów i siedem głów…” głosi Apokalipsa św. Jana. Jako takie właśnie dziwaczne, odrażające wodne monstrum jawi mi się perfumeryjny twór Thierrego Muglera. Przede wszystkim trzeba zaznaczyć, że w porównaniu do ekscentrycznego szaleństwa „Womanity” inne perfumy tworzone przez tego projektanta, jak uznawane za kontrowersyjne Angel i Alien, są po prostu dziecięcą igraszką.

Co zdumiewające i wskazujące jak różnie odbierane są przez poszczególne osoby konkretne zapachy, „Womanity” ma spore grono wielbicieli. Niestety, ja zdecydowanie zasilę szeregi przeciwników tych perfum. W moim odbiorze są kwaśno-słone w bardzo nieprzyjemny, rybno-algowy sposób, za co odpowiada zapewne obecna w tej kompozycji nuta kawioru. 

Do tej pory testowanie żadnych perfum nie było aż tak traumatycznym przeżyciem. Byłam przygotowana na coś mocno niekonwencjonalnego, ale rzeczywistość zdecydowanie przerosła wyobrażenia. To chyba jedyny zapach, który przyprawił mnie o głębokie obrzydzenie. Po prostu nie byłam w stanie zbliżyć nosa do nadgarstka bez uczucia mdłości. Wyobrażam sobie, że tak mogłyby pachnąć martwe, psujące się małże wyrzucone na brzegi i zasolone morską wodą.

Wygląda na to, że tytułowa kobiecość w wyobrażeniu Thierry Muglera to gnijąca panna młoda spoczywająca w błocie wśród butwiejących wodorostów i martwych ryb. Na nieszczęście, zapach ten jest również niezwykle trwały, a i projekcję ma dużą, więc otacza użytkownika na długo aureolą rybiego oparu.

Nuty: figa, kawior, figowiec, liść figi.

Błękitne wody oceanu – Bvlgari „Omnia Paraiba”


Bvlgari „Omnia Paraiba”

„Omnia Paraiba” to perfumy wydane w 2015 roku i rzeczywiście są na wskroś nowoczesne, co nie oznacza w tym przypadku bezstylowości i niewolniczego odwzorowywania modnych trendów, ale przepuszczenie współczesnej estetyki przez indywidualny filtr, co dało bardzo trafiony artystycznie efekt.

Już otwarcie zwiastuje, że będzie to zapach niepospolity. Początek jest morsko-cytrusowy z odrobiną syntetyczności – to morska bryza niosąca zapach nadbrzeżnych gajów owocowych zmieszanych z plastikowymi nutami dmuchanych plażowych zabawek.

Mimo głębokiej owocowości (dojrzała marakuja w składzie) słodycz nie jest w „Omnia Paraiba” dominująca, odkrywa się  natomiast spora doza goryczki gorzkiej pomarańczy i cierpkawego owocowego soku.

Perfumy te niewątpliwie przywodzą na myśl letnie klimaty wakacji nad oceanem: egzotyczne owoce, kolorowe drinki w barze na plaży, plastikowe dmuchane zabawki w plażowych sklepikach.

Zapach jest gorzkawy, ale cierpka owocowość miesza się też z tropikalną słodyczą. Wśród innych perfum z tej kategorii wyróżnia go niedosłowność, ujęcie lata w metaforycznym symbolu, bez wiernego kopiowania zapachów natury, a będąca jego znakiem rozpoznawczym syntetyczno-plastikowa owocowość jest odważna, radosna i optymistyczna.

„Omnia Paraiba” to zapach zdecydowanie dzienny, adresowany do wielbicielek niekonwencjonalnych zestawień, sztuki nowoczesnej, , nie bojących się eksperymentów i nie traktujących perfum jedynie jako źródła wzmocnienia swoich wizualnych walorów.

Trwałość całkiem dobra, przy wyczuwalnej, choć nie przesadnie ekspansywnej projekcji.

Nuty: marakuja, passiflora, gorzka pomarańcza, gardenia, ziarno kakaowca, wetyweria.

(„Oceans of Plastic” Shelia Rogers)