Figa, neroli i kropla morskiej wody – Calvin Klein „One Gold”

Calvin Klein „One Gold”

„One Gold” to perfumy należące do kategorii odświeżających i rześkich, z delikatnymi akordami soli i drewna. Skład jest zdecydowanie oryginalny – figa, szałwia, drzewo gwajakowe nie są nutami szczególnie często spotykanymi w przemyśle perfumowym.

Zaletą „One Gold” jest ujęcie cytrusów – nie brzmią one, co nierzadko się zdarza , ostro i syntetycznie, lecz w połączeniu z figą są miękkie i delikatnie słodkawe, acz nadal orzeźwiające.

Obecny w „One Gold” jest również lekko słonawy odcień, za który odpowiada szałwia – nieco podobny, choć głębszy i wyraźniejszy efekt morskiej wody nuta ta stworzyła także w Jo Malone „Wood Sage & Sea Salt”. W kompozycji Calvina Kleina dają się wyczuć również dalekie echa „Womanity” Muglera, ale „One Gold” są znacznie mniej kontrowersyjne, a bardziej wyciszone oraz przeplecione kwaskową mieszanką jaśminu i paczuli.

Recenzowane powyżej perfumy to zdecydowany uniseks, zbalansowany tak, że nie przechyla się ani w typowo  damską ani w zdecydowanie męską stronę. „One Gold” sprawdzi się jako letni zapach na upały dla wielbicieli świeżych, lekko oprószonych solą pachnideł. Niestety, trwałość jest raczej słaba.

 

Nuty: figa, bergamotka, neroli, szałwia, jaśmin, paczula, drzewo gwajakowe, wetyweria, fiołek.

Kamienne wybrzeże na chwilę przed sztormem – Jo Malone „Wood Sage&Sea Salt”

 

Jo Malone „Wood Sage&Sea Salt” 

 

Perfumy te są morskie w charakterze, co gwarantuje choćby tytułowa sól i wodorosty w składzie, jednak to określenie nie definiuje ich całkowicie. Owszem, otwarcie przywodzi na myśl woń piasku przesiąkniętego oceaniczną falą , ale później zapach przeobraża się coraz bardziej w chłodną kamienność wypolerowanych przez wodę otoczaków.

Prosty szklany flakon „Wood Sage&Sea Salt” doskonale współgra z zawartością, która również jest transparentna i minimalistyczna w formie.Wszystko tu wydaje się wytrawne, słono-mineralne, złożone z przejrzystych molekuł i właściwie zupełnie pozbawione wszelkich słodszych akordów. Projekcja tych perfum jest wyciszona, niemal stapiająca się ze skórą, łagodna ciszą falujących w głębinie wodorostów.

„Wood Sage&Sea Salt” nie maluje obrazu morza rodem z turystycznych katalogów, lecz przywodzi raczej na myśl sinawą linię horyzontu nad pustym kamiennym wybrzeżem. Szkoda, że ten kamienno -powietrzny twór tak szybko znika ze skóry, bo jego pochmurna sztormowość ma sporo specyficznego i niełatwego uroku.

 

Nuty: sól morska, szałwia, grejpfrut, ambrette (piżmian właściwy), wodorosty.

 

Morskie powietrze i waniliowy puder – Reminiscence „Rem” EDP

Reminiscence „Rem” EDP

„Rem” w wersji wody perfumowanej znacznie różni się od swojego starszego, stworzonego w latach dziewięćdziesiątych brata w jaśniejszej butelce EDT. Jest łagodniejszy i zdecydowanie nowocześniej skrojony.

Otwarcie tych perfum to chluśnięcie w twarz morską wodą, która za chwilę rozpływa się w obłoku pudrowej tonki, zaledwie lekko muśniętej słodyczą wanilii. Przez ową pudrową mgłę cały czas przenika słone morskie powietrze, a całość wydaje się być prześwietlona słońcem. Uwagę zwraca świetna trwałość zapachu, który z łatwością utrzymuje się na skórze przez 7-8 godzin.

Rem EDP może przypaść do gustu tym, którzy lubią wakacyjne, ale nie infantylne w wyrazie perfumy z nutą soli, jak  Hermes Eau de Marveilles, Olympea PAco Rabanne, Calvin Klein Reveal czy Eau de Soleil Blanc Toma Forda. Jeżeli delikatna słoność alg z pudrowym wykończeniem i solonymi migdałami brzmi dla was zachęcająco, to polecam zapoznanie się z tym oryginalnie brzmiącym i ciekawym zapachem. Niestety, jest już dość trudny do kupienia, jednak pojawia się jeszcze, bywa, że w bardzo atrakcyjnej cenie, nie tak rzadko na serwisach aukcyjnych.

Nuty: nuty wodne, fasolka tonka, wanilia, nuty kwiatowe.

Cytrusowa goryczka w wygórowanej cenie – Tom Ford „Sole di Positano”

Tom Ford „Sole di Positano”



„Sole di Positano” marki Tom Ford, to perfumy, które moim zdaniem są modelowym przykładem  jakości nieadekwatnej do ceny (ok. 600 zł za 50 ml).

Sam zapach jest dość przyjemny, nieinwazyjny, ale nie wyróżniający się ani specjalnie oryginalną ani wyjątkowo wyrafinowaną kompozycją.

Perfumy rozpoczynają się lekko mydlaną goryczką gorzkiej pomarańczy i neroli, z czasem coraz wyraźniejszy staje się również cytrusowy, cytrynowy zaśpiew. „Sole di Positano” niemal zupełnie pozbawiono słodkich konotacji, mimo potencjalnie słodkich nut kwiatu pomarańczy, mandarynki i jaśminu w składzie. Są świeże, przestrzenne, gorzko cytrusowe, posiadają również sporo akcentów eleganckiego mydełka stworzonego z orzeźwiających nut. I w zasadzie w takiej, niezmiennej od początku do końca formie, perfumy te trwają aż do momentu wygaśnięcia ze skóry.

„Sole di Positano” to nie są perfumy złe, ale to co sobą reprezentują nie koreluje z  wygórowaną ceną, zwłaszcza kiedy również weźmie się pod uwagę parametry użytkowe, które są najwyżej przeciętne.

Nuty: gorzka pomarańcza, mandarynka, kwiat pomarańczy, neroli, cytryna, pachnotka, jaśmin, kalabryjska bergamotka, ylang-ylang, mech, petitgrain, konwalia

Woda kokosowa, ananas i sandałowiec – Salvador Dali „Laguna”

 

 



Salvador Dali „Laguna”


Przy początkowych testach, w okresie jesienno-zimowym perfumy marki Salvador Dali niespecjalnie przypadły mi do gustu, miałam nawet zamiar zatytułować recenzję „Popłuczyny po ananasach i kokosach”. Napisałam wtedy :”Laguna”, jak sama nazwa wskazuje to zapach wodny i nie jest to w tym przypadku komplementem, zwłaszcza, że bardziej nawet pasowałoby określenie „wodnisty”. Rozmyty w drewnie sanadłowym kokos i ananas, a raczej woda po tych owocach zmieszane są z dość chemicznymi cytrusami i irysem”.

Najwyraźniej jednak „Laguna” należą do kategorii tych, które podczas chłodnych pór roku zapadają w letarg i hibernację, a w lecie, gdy temperatura rośnie, zaczynają w nich żywiej krążyć soki, niczym w drzewach po zimowym śnie. Podczas upalnej końcówki czerwca z niewyraźnych drzewno-owocowych nut nieoczekiwanie wyłoniły się bardzo przyjemne tropikalne, słodkie akordy. Esencjonalne, a jednocześnie wciąż świeże, lekkie i nadmorskie.

W związku z powyższą metamorfozą perfumy te wydają się być lepszą propozycją na lato. W wyśzych temperaturach zachowują swój wodno-ozonowy charakter, a jednocześnie zyskują ananasowo-kokosową soczystość i z kręgu perfum niemrawo drzewnych przesuwają się w kierunku owocowym.

Zaletą „Laguny” jest również bardzo ładny flakon, przejrzysto-turkusowy, z charakterystycznym dla  marki Salvador Dali motywem ust. Trwałość przeciętna, projekcja raczej delikatna.  Cena w perfumeriach internetowych kształtuje się w granicach 70 – 80 zł za 100 ml.

Nuty: marokańska, cytryna, kokos, ananas, wanilia, madagaskarskie drzewo sandałowe, fasolka tonka, grejpfrut, irys włoski, paczula, liść galbanum, brazylijskie drzewo różane, piżmo, brzoskwinia, śliwka, bursztyn, cedr, mandarynka, jaśmin, konwalia, malina, róża egipska.

 

 

 

Ananasowy koktajl w środku lata – Gres „Madame Gres”

Gres  „Madame Gres”

„Madame Gres” , produkt starego, z dużymi tradycjami francuskiego domu perfumeryjnego Gres, to zapach letni i optymistyczny.

Dominującą nutą jest zdecydowanie ananas, soczysty, słodki, dojrzewający w słońcu, ale nie na granicy przejrzałości. Nie ma w nim lekkiej nuty fermentacji, jaką często posiadają typowo owocowe perfumy, typu np. Escada Turquise Summer.

Czysty, klarowny sok anansowy jest lekko doprawiony świetlistą wanilią i jasnym drewnem sandałowym, które dodaje delikatnie drzewnego wydźwięku.

Jest optymistycznie, słonecznie, jednak to nie szalona letnia przygoda, a raczej spokojne popołudnie pod płótnem altany w śródziemnomorskim ogrodzie. Jest tu światło, słońce i soczystość owoców, ale w wersji bardziej stonowanej i dojrzałej niż dziewczęcej.

Co z pewnością przemawia na korzyść „Madame Gres” to świetne parametry użytkowe. Trwałość sięga 8 godzin a znaczna projekcja sprawia, że perfumy te rozlewają się po pomieszczeniu, w którym przebywamy świetlistą, ananasową słodyczą. W połączeniu z naprawdę symboliczną ceną – 100 ml można w internetowych perfumeriach kupić już za ok. 50 zł, jest to zakup, którzy wielbiciele soczystych owocowych woni powinni zdecydowanie wziąć pod uwagę.

Nuty: ananas, drzewo sandałowe, wanilia, paczula, piwonia, magnolia, kardamon, skóra, grejpfrut, frezja.

Różowy dmuchany flaming – Versace „Bright Crystal Absolu”

 

Versace „Bright Crystal Absolu”

 

„Bright Crystal Absolu” to zapach wyraźnie owocowy, z dość mocną plastikową nutą i zdefiniowanym charakterem, dużo ciekawszy od swojego nijakiego brata „Bright Crystal”.

Najintensywniej wyczuwalny w tej kompozycji jest granat zmieszany z rześką piwonią i przybrudzony nieco drewnem mahoniowym. Dzięki obecnym w składzie malinie i owocowi yuzu jest mocno owocowo, soczyście, słodko ale i z rześkim wątkiem cytrusowym.

Zapach nie jest aż tak oczywisty, jak możnaby było się spodziewać po innych przedstawicielach kryształowo-diamentowej rodziny Versace, za to dość mocno syntetyczny. Syntetyczność ta jednak wyrażona jest w przemyślany, nowoczesny i zamierzony sposób i jest częścią konwencji beztroskiej zabawy i lekkiej ekstrawagancji, w jakiej utrzymany jest „Bright Crystal Absolu”.

Wielbicielom kompozycji skrojonych zgodnie ze współczesnymi trendami i soczyście owocowych, a jednocześnie mających indywidualny charakter, zapach ten z pewnością może się spodobać. Jest letni, wręcz plażowy, a obecna w nim plastikowo-owocowa nuta przywodzi na myśl zapach tworzywa z którego robione są unoszące się na wodzie dmuchane zabawki. Nic tu nie jest na serio, Bright Crystal Absolu bawi się konwencją jaskrawej, krzyczącej, nieco kiczowatej owocowości. Perfumy te są jak dmuchany różowy flaming na wodę – niespecjalnie wyrafinowane, ale całkiem urocze w swojej stylistyce i kategorii. Trwałość i projekcja na średnim poziomie.

Nuty: piwonia, malina, granat, yuzu, lotos, magnolia, piżmo, nuty wodne, mahoń, bursztyn.

Jaśminowa perła – Jesus del Pozo „In White”

Jesus del Pozo „In White”

Młodszy brat nieodżałowanego In Black, wydany w 2007 roku. Twórcą kompozycji są Francis Kurkdijan i Violaine David.

Wielbicielom Pure Poison, Jasmin Full czy Amarige perfumy te zdecydowanie powinny przypaść do gustu. „In White” to upojny, świetlisty i chłodny bukiet białych kwiatów (jaśmin egipski, kwiat pomarańczy, kwiat cytryny, kwiat migdałowca, frezja, magnolia). Jest elegancko, z lekkim sznytem retro, przestrzennie i słodko. Jest to słodycz wyłącznie kwiatowa, upojna, ale w żadnym razie nie  mdląca, są w niej iskrzące drobinki bergamotki, które leciutko tę kompozycję orzeźwiają. Wbrew pozorom jaśmin to trudna nuta w perfumach, często wybrzmiewa syntetycznie, przypominając chemiczny spray na owady, w „In white” natomiast jaśmin jest miękki i naturalny raczej niż kosmetyczny.

„In White” nie należy do zapachów skomplikowanych czy bardzo głębokich, ale ma w sobie sporą dozę klasy i stylowości.  Charakter ma raczej elegancki, choć to elegancja dość zachowawcza i konserwatywna, niż codzienny.

Od początku do końca perfumy te są symfonią białych kwiatów, nic tu nie zmienia się i nie ewoluuje. Jest gładko, kremowo, kwiaty mimo swojej narkotycznej mocy nie duszą, ale również nie jest to zapach lekki ani zielony. Trwałość jest całkiem przyzwoita, około 5-6 godzin.

Nuty: egipski jaśmin, kwiat pomarańczy, kwiat cytryny, frezja, piżmo, kwiat migdałowca, magnolia, liść bambusa, nuty pudrowe, irys, bergamotka, orchidea.

Słodkość pomarańczy i migotanie morskiej wody – Hermes „Elixir des Marveilles”

Hermes „Elixir des Marveilles”

Perfumy iście nadmorskie, wręcz czuje się w nich łagodne kołysanie fal. Obecność kandyzowanej pomarańczy i żywic pojawia się głównie w pierwszej fazie. Jest delikatnie słodko, subtelnie i wyrafinowanie. Mimo, że są to perfumy zdecydowanie dzienne i wakacyjne, to niosą ze sobą wytworną elegancję.

Po pewnym czasie zapach rozwija się w stronę, gdzie króluje głównie słona morska woda migocząca w promieniach słońca. To nie posępny, siny Bałtyk, tylko śródziemnomorskie, błękitne morskie tonie.

„Elixir des Marveilles” jest zapachem lekkim, przestrzenny – sól rzucona w morską bryzę i  kawałki drewna rozrzucone na plaży, pokryte osadem soli. Sól jednak nie jest tutaj  drażniąca czy ostra, ale subtelna, przepleciona lekką, transparentną słodyczą balsamów i pomarańczy.

Zapach bardzo wdzięczny, przejrzysty, czuć w nim wielki talent i klasę twórców oraz dobrej jakości składniki, które zostały w „Elixir des Marveilles” użyte.

Umiarkowana trwałość, oceniam je również jako perfumy trzymające się blisko skóry.

Nuty: skórka pomarańczowa, żywica syjamska, bursztyn, karmel, balsam peruwiański, dąb, cedr, paczula, kadzidło, fasolka tonka, drzewo sandałowe, cukier wanilinowy.

Lato, plaża i olejek do opalania – Giorgio Beverly Hills „Wings”


Giorgio Beverly Hills „Wings”


Zacznijmy może od kilku informacji o firmie, która nie była dotychczas w naszym kraju specjalnie rozpoznawalna. Giorgio Beverly Hills to pierwszy luksusowy butik otwarty w 1961 roku na Rodeo Drive w Beverly Hills w Kalifornii. Jego twórcami byli Fred Hayman i George Grant. Klientelę tej marki stanowiły między innymi tak sławne osoby jak aktorka Natalie Wood, prezydent USA i jego żona – Ronald i Nancy Reagan, księżna Grace czy Elizabeth Taylor.

Perfumy „Wings” powstały w 1992 roku. Zapach ten określiłabym jako uosobienie lata i wszystkiego co się z nim kojarzy. Dominujące nuty zapachowe : gardenia, lilia, bez, aksamitka, jaśmin i cyklamen tworzą słodko-rześką całość, która przypomina lekko kwiatowy olejek do opalania. Nazwa „Wings”,  i flakon z lazurowym korkiem wypełniony przejrzysto-żółtą zawartością przypominającą olejek świetnie oddaje charakter tych perfum – są beztroskie, słonecznie ciepłe i uskrzydlone. Przywodzą na myśl plażowy piasek, błękit nieba i morza.  „Wings” to zapach niekontrowersyjny, zdecydowanie dzienny, doskonały podczas letniego urlopu, który z pewnością ubarwi swoim słonecznym wdziękiem. Dość dobra trwałość, ale w moim przypadku trzyma się blisko skóry.

Nuty: gardenia, lilia, bez, osmantus, aksamitka, jaśmin, cyklamen, heliotrop, passiflora, róża, drzewo sandałowe, bursztyn, cedr, piżmo, orchidea.