Różowy dmuchany flaming – Versace „Bright Crystal Absolu”

 

Versace „Bright Crystal Absolu”

 

„Bright Crystal Absolu” to zapach wyraźnie owocowy, z dość mocną plastikową nutą i zdefiniowanym charakterem, dużo ciekawszy od swojego nijakiego brata „Bright Crystal”.

Najintensywniej wyczuwalny w tej kompozycji jest granat zmieszany z rześką piwonią i przybrudzony nieco drewnem mahoniowym. Dzięki obecnym w składzie malinie i owocowi yuzu jest mocno owocowo, soczyście, słodko ale i z rześkim wątkiem cytrusowym.

Zapach nie jest aż tak oczywisty, jak możnaby było się spodziewać po innych przedstawicielach kryształowo-diamentowej rodziny Versace, za to dość mocno syntetyczny. Syntetyczność ta jednak wyrażona jest w przemyślany, nowoczesny i zamierzony sposób i jest częścią konwencji beztroskiej zabawy i lekkiej ekstrawagancji, w jakiej utrzymany jest „Bright Crystal Absolu”.

Wielbicielom kompozycji skrojonych zgodnie ze współczesnymi trendami i soczyście owocowych, a jednocześnie mających indywidualny charakter, zapach ten z pewnością może się spodobać. Jest letni, wręcz plażowy, a obecna w nim plastikowo-owocowa nuta przywodzi na myśl zapach tworzywa z którego robione są unoszące się na wodzie dmuchane zabawki. Nic tu nie jest na serio, Bright Crystal Absolu bawi się konwencją jaskrawej, krzyczącej, nieco kiczowatej owocowości. Perfumy te są jak dmuchany różowy flaming na wodę – niespecjalnie wyrafinowane, ale całkiem urocze w swojej stylistyce i kategorii. Trwałość i projekcja na średnim poziomie.

Nuty: piwonia, malina, granat, yuzu, lotos, magnolia, piżmo, nuty wodne, mahoń, bursztyn.

Jaśminowa perła – Jesus del Pozo „In White”

Jesus del Pozo „In White”

Młodszy brat nieodżałowanego In Black, wydany w 2007 roku. Twórcą kompozycji są Francis Kurkdijan i Violaine David.

Wielbicielom Pure Poison, Jasmin Full czy Amarige perfumy te zdecydowanie powinny przypaść do gustu. „In White” to upojny, świetlisty i chłodny bukiet białych kwiatów (jaśmin egipski, kwiat pomarańczy, kwiat cytryny, kwiat migdałowca, frezja, magnolia). Jest elegancko, z lekkim sznytem retro, przestrzennie i słodko. Jest to słodycz wyłącznie kwiatowa, upojna, ale w żadnym razie nie  mdląca, są w niej iskrzące drobinki bergamotki, które leciutko tę kompozycję orzeźwiają. Wbrew pozorom jaśmin to trudna nuta w perfumach, często wybrzmiewa syntetycznie, przypominając chemiczny spray na owady, w „In white” natomiast jaśmin jest miękki i naturalny raczej niż kosmetyczny.

„In White” nie należy do zapachów skomplikowanych czy bardzo głębokich, ale ma w sobie sporą dozę klasy i stylowości.  Charakter ma raczej elegancki, choć to elegancja dość zachowawcza i konserwatywna, niż codzienny.

Od początku do końca perfumy te są symfonią białych kwiatów, nic tu nie zmienia się i nie ewoluuje. Jest gładko, kremowo, kwiaty mimo swojej narkotycznej mocy nie duszą, ale również nie jest to zapach lekki ani zielony. Trwałość jest całkiem przyzwoita, około 5-6 godzin.

Nuty: egipski jaśmin, kwiat pomarańczy, kwiat cytryny, frezja, piżmo, kwiat migdałowca, magnolia, liść bambusa, nuty pudrowe, irys, bergamotka, orchidea.

Słodkość pomarańczy i migotanie morskiej wody – Hermes „Elixir des Marveilles”

Hermes „Elixir des Marveilles”

Perfumy iście nadmorskie, wręcz czuje się w nich łagodne kołysanie fal. Obecność kandyzowanej pomarańczy i żywic pojawia się głównie w pierwszej fazie. Jest delikatnie słodko, subtelnie i wyrafinowanie. Mimo, że są to perfumy zdecydowanie dzienne i wakacyjne, to niosą ze sobą wytworną elegancję.

Po pewnym czasie zapach rozwija się w stronę, gdzie króluje głównie słona morska woda migocząca w promieniach słońca. To nie posępny, siny Bałtyk, tylko śródziemnomorskie, błękitne morskie tonie.

„Elixir des Marveilles” jest zapachem lekkim, przestrzenny – sól rzucona w morską bryzę i  kawałki drewna rozrzucone na plaży, pokryte osadem soli. Sól jednak nie jest tutaj  drażniąca czy ostra, ale subtelna, przepleciona lekką, transparentną słodyczą balsamów i pomarańczy.

Zapach bardzo wdzięczny, przejrzysty, czuć w nim wielki talent i klasę twórców oraz dobrej jakości składniki, które zostały w „Elixir des Marveilles” użyte.

Umiarkowana trwałość, oceniam je również jako perfumy trzymające się blisko skóry.

Nuty: skórka pomarańczowa, żywica syjamska, bursztyn, karmel, balsam peruwiański, dąb, cedr, paczula, kadzidło, fasolka tonka, drzewo sandałowe, cukier wanilinowy.

Lato, plaża i olejek do opalania – Giorgio Beverly Hills „Wings”


Giorgio Beverly Hills „Wings”


Zacznijmy może od kilku informacji o firmie, która nie była dotychczas w naszym kraju specjalnie rozpoznawalna. Giorgio Beverly Hills to pierwszy luksusowy butik otwarty w 1961 roku na Rodeo Drive w Beverly Hills w Kalifornii. Jego twórcami byli Fred Hayman i George Grant. Klientelę tej marki stanowiły między innymi tak sławne osoby jak aktorka Natalie Wood, prezydent USA i jego żona – Ronald i Nancy Reagan, księżna Grace czy Elizabeth Taylor.

Perfumy „Wings” powstały w 1992 roku. Zapach ten określiłabym jako uosobienie lata i wszystkiego co się z nim kojarzy. Dominujące nuty zapachowe : gardenia, lilia, bez, aksamitka, jaśmin i cyklamen tworzą słodko-rześką całość, która przypomina lekko kwiatowy olejek do opalania. Nazwa „Wings”,  i flakon z lazurowym korkiem wypełniony przejrzysto-żółtą zawartością przypominającą olejek świetnie oddaje charakter tych perfum – są beztroskie, słonecznie ciepłe i uskrzydlone. Przywodzą na myśl plażowy piasek, błękit nieba i morza.  „Wings” to zapach niekontrowersyjny, zdecydowanie dzienny, doskonały podczas letniego urlopu, który z pewnością ubarwi swoim słonecznym wdziękiem. Dość dobra trwałość, ale w moim przypadku trzyma się blisko skóry.

Nuty: gardenia, lilia, bez, osmantus, aksamitka, jaśmin, cyklamen, heliotrop, passiflora, róża, drzewo sandałowe, bursztyn, cedr, piżmo, orchidea.

 


Błękitne wody oceanu – Bvlgari „Omnia Paraiba”


Bvlgari „Omnia Paraiba”

„Omnia Paraiba” to perfumy wydane w 2015 roku i rzeczywiście są na wskroś nowoczesne, co nie oznacza w tym przypadku bezstylowości i niewolniczego odwzorowywania modnych trendów, ale przepuszczenie współczesnej estetyki przez indywidualny filtr, co dało bardzo trafiony artystycznie efekt.

Już otwarcie zwiastuje, że będzie to zapach niepospolity. Początek jest morsko-cytrusowy z odrobiną syntetyczności – to morska bryza niosąca zapach nadbrzeżnych gajów owocowych zmieszanych z plastikowymi nutami dmuchanych plażowych zabawek.

Mimo głębokiej owocowości (dojrzała marakuja w składzie) słodycz nie jest w „Omnia Paraiba” dominująca, odkrywa się  natomiast spora doza goryczki gorzkiej pomarańczy i cierpkawego owocowego soku.

Perfumy te niewątpliwie przywodzą na myśl letnie klimaty wakacji nad oceanem: egzotyczne owoce, kolorowe drinki w barze na plaży, plastikowe dmuchane zabawki w plażowych sklepikach.

Zapach jest gorzkawy, ale cierpka owocowość miesza się też z tropikalną słodyczą. Wśród innych perfum z tej kategorii wyróżnia go niedosłowność, ujęcie lata w metaforycznym symbolu, bez wiernego kopiowania zapachów natury, a będąca jego znakiem rozpoznawczym syntetyczno-plastikowa owocowość jest odważna, radosna i optymistyczna.

„Omnia Paraiba” to zapach zdecydowanie dzienny, adresowany do wielbicielek niekonwencjonalnych zestawień, sztuki nowoczesnej, , nie bojących się eksperymentów i nie traktujących perfum jedynie jako źródła wzmocnienia swoich wizualnych walorów.

Trwałość całkiem dobra, przy wyczuwalnej, choć nie przesadnie ekspansywnej projekcji.

Nuty: marakuja, passiflora, gorzka pomarańcza, gardenia, ziarno kakaowca, wetyweria.

(„Oceans of Plastic” Shelia Rogers)