Cafe Infernal ; kawa gorejąca – Kerosene „Follow”

Kerosene „Follow”

Oceniając na podstawie całkowicie wydawałoby się bezpiecznych nut składowych „Follow” może jawić się jako uładzony, klasyczny gourmand. Palone ziarna kawy, syrop klonowy, wanilia, tonka, benzoes i bursztyn – co tu może być niszowego? Ten grzeczny zestaw zupełnie nie przygotowuje nas na moment zaskoczenia, gdy odkryjemy prawdziwą naturę tych perfum.

Początek, choć akord ten nie jest wymieniony w składzie, daje wrażenie rumowych czekoladek, kawy z cukrem, ale wszystko to przeszywa ostra jak drzazga, zardzewiała nuta, jakby te wytworne rumowo-kawowe czekoladki krojono zardzewiałym nożem. Do tego pojawia się zapach wiórów świeżego drewna uciekających spod ostrza siekiery.

„Follow” są bardzo gęste, wręcz zatykają tą gęstą esencjonalnością nozdrza,  duszące i drapiące w gardle, sprawiające jednocześnie ból i przyjemność.

Jest również kawa – skwiercząca w pożerających ją płomieniach, jest syrop, ale zalewający nozdrza i odbierający powietrze swoją gęstą słodyczą. Wszystko tu to wykrzywiona złowrogo karykatura perfum gourmand niczym demoniczne pluszowe króliki rodem z serii gier „Silent Hill”. Całość perfum skwierczy w ogniu, dopala się, dogorywa,  podczas gdy w oddali widać pulsujące światła alarmu.

Po jakiejś godzinie następuje jednak zaskakująca metamorfoza. Pożoga cichnie i następuje głęboki, aksamitny spokój. Ciepłe espresso z rumowo-klonowym syropem kołysze się miękko  w porcelanowych objęciach filiżanki.

Nuty: palone ziarna kawy, syrop klonowy, wanilia, fasolka tonka, benzoes, bursztyn.

Cienista zieloność limonki – Guerlain „Aqua Allegoria Limon Verde”

Guerlain „Aqua Allegoria Limon Verde” 

Perfumy cytrusowe często nie charakteryzują się elegancją i wyrafinowaniem. Wiele z nich to po prostu świeże, sportowe psikadła na upały, z detergentową cytryną w roli głównej. Limon Verde, to jednak zupełnie inna bajka.

Cytrusowość jest tutaj wytrawna i łagodna jednocześnie, aksamitnie zamszowa skórka limonki miesza się z delikatnie tropikalnym podszyciem trzciny cukrowej.

Limon Verde to zapach cienisty i zielony, ale nie ostrą, tnącą zielenią trawy, lecz miękkim seledynem śródziemnomorskich ziół.

Jest to jeden z wykwintniej skonstruowanych cytrusowych zapachów, to nie są sportowe perfumy na siłownię czy fitness, ale na wieczorny spacer wśród rozgrzanych bulwarów, w długiej powłóczystej sukience.

Zielona zamszowość i świeża wytrawność obecne są przez cały czas trwania zapachu, ale dołączają do nich również słodkie, tropikalne nuty owocowe.

To co wyróżnia Limon Verde wśród innych perfum z kategorii świeżo-cytrusowych jest bardzo naturalne przedstawienie składników zapachowych. Nie znajdziemy tu chemicznych, detergentowych nut rodem ze środków czyszczących czy odświeżaczy powietrza – wszystko tu jest przejrzyste i świetnie skrojone. Wielka szkoda, że te urokliwe szepty i migoty Limon Verde tak szybko znikają ze skóry, trwałość tych perfum, jak zresztą i prawie całej serii Aqua Allegoria należy do dość słabych.

Nuty: limonka, nuty zielone, figa, trzcina cukrowa, owoce tropikalne, fasolka tonka.

Rozkosze bitej śmietany i crème brulee – Aquolina „Gold Sugar”

Aquolina „Gold Sugar” 
 

„Gold Sugar” to perfumy mniej kontrowersyjne niż słynne Black czy Pink Sugar, a jednocześnie ciekawa, o dobrych parametrach użytkowych, propozycja dla wielbicieli zapachów gourmand.

Połączenie nut crème brulee, bitej śmietany i kokosa może sugerować, że utoniemy w uporczywie słodkiej, budyniowej zawiesinie, nic jednak bardziej mylnego. Maślane nuty crème brulee i łagodna miękkość wanilii zaostrzona została soczystym cytrusowym sokiem i charakterytyczną nutą karmelizowanego cukru. Pomarańcza, mandarynka i neroli, obecne w składzie, otwierają ten zapach, wprowadzają przestrzeń i rzeźwiący powiew. Jest zdecycydowanie słodko, jednak słodycz ta nie przytłacza, a wibruje w powietrzu lekkim obłokiem bitej śmietany i kandyzowanej mandarynkowej skórki.
„Gold Sugar”, jak zresztą cała seria „cukrów” marki Aquolina, mimo całej swojej obłej waniliowości i kremowości, to perfumy z charakterem. Mają wydźwięk optymistyczny, śmiały i ekspansywny, wszystko w nich jest nasycone światłem, słońcem i beztroską zabawą.
Nuty: crème brulee, bita śmietana, kokos, pomarańcza, mandarynka, australijskie drzewo sandałowe, neroli, piżmo, kwiat pomarańczy.

Pudrowo-mleczna wanilia z kwiatami i ryżem – Kenzo „Amour”

 

Kenzo „Amour”

 

Pierwsze określenie jakie przychodzi mi na myśl w związku z tym zapachem to pudrowo-zamszowy. W perfumach tych wibruje waniliowo-kwiatowy pył, są słodkie, ale bardzo delikatnie podszyte cieniem gorzkiej nutki. Wyczuwalna jest też matowa, trochę mączna nuta występującego w składzie ryżu.

Kenzo Amour to zapach raczej ciężki, co zresztą nie powinno dziwić, bo nuty w nim użyte są z kategorii intensywnych i gęstych – wanilia, heliotrop i plumeria. Mimo swojego charakteru, nie są to jakby można oczekiwać, barokowe, bogate perfumy. Wręcz przeciwnie – naszkicowane zostały prostą, minimalistyczną, ale wytworną kreską, przypominającą nowczesne linie flakonu, w którym zostały zamknięte.

W ciężkie i słodkie pudrowe opary wnika kadzidlana smuga, biała herbata i nuty drzewne, które rozpraszają wrażenie dominującej słodyczy i wprowadzają sporo przestrzeni i świeższych, choć nieco dymnych tonów.

Kenzo Amour to perfumy bardzo eleganckie, ale raczej nie w stylu formalno-zawodowym, bo otacza je romantyczny i wieczorowy nimb. Jest w nich dystans i tajemnica, jak w sukni z czarnego aksamitu i są jednym z bardziej wyróżniających się tego typu zapachów na rynku perfumowym.

Nuty: wanilia, ryż, plumeria, kwiat wiśni, heliotrop, piżmo, kadzidło, biała herbata, nuty drzewne

 

Cytrusowa goryczka w wygórowanej cenie – Tom Ford „Sole di Positano”

Tom Ford „Sole di Positano”



„Sole di Positano” marki Tom Ford, to perfumy, które moim zdaniem są modelowym przykładem  jakości nieadekwatnej do ceny (ok. 600 zł za 50 ml).

Sam zapach jest dość przyjemny, nieinwazyjny, ale nie wyróżniający się ani specjalnie oryginalną ani wyjątkowo wyrafinowaną kompozycją.

Perfumy rozpoczynają się lekko mydlaną goryczką gorzkiej pomarańczy i neroli, z czasem coraz wyraźniejszy staje się również cytrusowy, cytrynowy zaśpiew. „Sole di Positano” niemal zupełnie pozbawiono słodkich konotacji, mimo potencjalnie słodkich nut kwiatu pomarańczy, mandarynki i jaśminu w składzie. Są świeże, przestrzenne, gorzko cytrusowe, posiadają również sporo akcentów eleganckiego mydełka stworzonego z orzeźwiających nut. I w zasadzie w takiej, niezmiennej od początku do końca formie, perfumy te trwają aż do momentu wygaśnięcia ze skóry.

„Sole di Positano” to nie są perfumy złe, ale to co sobą reprezentują nie koreluje z  wygórowaną ceną, zwłaszcza kiedy również weźmie się pod uwagę parametry użytkowe, które są najwyżej przeciętne.

Nuty: gorzka pomarańcza, mandarynka, kwiat pomarańczy, neroli, cytryna, pachnotka, jaśmin, kalabryjska bergamotka, ylang-ylang, mech, petitgrain, konwalia

Chemiczne migdały i kobieta-android – Elie Saab „Girl of Now”


Elie Saab „Girl of Now”



Sądząc po syntetyczności pierwszego akordu to, przy luźnym tłumaczeniu nazwy perfum jako współczesna dziewczyna (jak to określa sam projektant –  „perfume capturing the spirit of the „Now generation”), jest ona chyba stworzonym w laboratorium cyborgiem złożonym z matryc, kabli i przewodów. 

Z perfum tych tuż po aplikacji wylewa się woń plastikowego midgała, gorzka, jakby lekko nasączona acetonem. Chemiczny migdał plus chemiczna fasolka tonka, przełożone dla odmiany chemicznym akordem gruszki, to obraz jaki serwuje nam „Girl of Now”. 

W trakcie trwania zapachu w zasadzie nie następują żadne uchwytne zmiany – rozpuszczalnikowe tony nadal skaczą po plastikowym okablowaniu, a wszystko to oblepione jest migdałowo-waniliowym budyniem. Jedyna innowacja, która pojawia się z czasem, to lekko słona nuta pseudo pistacji.  

Jeżeli ktoś liczył w tych perfumach na zmysłowy, waniliowo-duszny migdał rodem z Hyponotic Poison, to srodze się zawiedzie. „Girl of Now” oferuje tylko płaski budyniowy zapach, acetonowe migdały i plastikowe owoce. Jeżeli dla kogoś taka wizja współczesnej kobiety brzmi kusząco, to może te perfumy nabyć, ale wyłącznie na własną odpowiedzialność 😉 




Nuty: migdały, pistacja, fasolka tonka, gruszka, drewno kaszmirowe, kwiat pomarańczy, mandarynka, magnolia, paczula. 




Lotos w miodowym blasku – Issey Miyake „L`eau d`Issey”

Issey Miyake „L`eau d`Issey”

„L`eau d`Issey” jak na rok, w którym został wydany (1992) brzmi całkiem nowocześnie. Jest mniej chłodny niż się spodziewałam, zapach otacza ciepła poświata stworzona przez miodową nutę melona.

W eteryczne kwiatowe akordy wplatają się łodygi wodnych roślin, ozonowo-zielone i świeże. To wszystko oszklone jest taflą wody, ale nie jest ona lodowata, jak we flankerze „Pure”, lecz wygładzona ciepłym blaskiem słońca.

„L`eau d`I ssey” wybrzmiewają jak łagodne kołysanie lotosu na delikatnie ciepłej toni. Przejrzysta powłoka wody przez którą widać falujące na dnie pędy wodnych roślin.  To perfumy wyciszone, harmonijne, delikatnie szemrzące na skórze.

Ogólnie kojarzone są raczej z wodnym zapachem orzeźwiającym w letnie upały, ja jednak widziałabym je raczej jako odpowiednie na wczesną jesień czy wiosnę. Mimo lotosowej lekkości, ze względu na ciepławy poblask i narkotyczny ciężar tria lilia-frezja-konwalia, perfumy te mogą w gorący dzień dawać wrażenie duszności i przytłoczenia.

Nuty: melon, lotos, konwalia, lilia, peonia, frezja, woda różana, calone, cyklamen, piżmo, tuberoza, goździk, egzotyczne drzewa, osmantus, cedr, drzewo sandałowe, bursztyn.

Jaśmin w deserowo-kawowej smudze – Bohoboco „Coffee White Flowers”

Bohoboco „Coffee White Flowers”

„Coffee White Flowers” to zapach zgrabnie skrojony i bardzo komfortowy w noszeniu. Na podstawie nut w nim występujących (czekolada, kakao, rum, wanilia) można byłoby oczekiwać zapachu w stylu gourmand jednak powyższe perfumy nie wpisują się w tę kategorię. Słodycz nie jest  w nich obezwładniająca, przełamuje ją aromat kawy, wprawdzie takiej z dodatkiem mleka, ale wciąż intensywnej i zachowującej delikatną goryczkę. Wyraźna jest również fala upojnych, balsamicznych białych kwiatów i ośmieliłabym się powiedzieć, że to właśnie one są głównym motywem tego zapachu. „Coffee White Flowers” to kremowy bukiet jaśminu, lilii i gardenii przeniknięty smugą kawowo-rumowego dymu.

Wytwór Bohoboco owszem, przypomina elegancką kawiarnię, ale raczej jej atmosferę, nastrój, wnętrze niż dosłowne podawane tam deserowe specjały. Perfumy te mają w sobie  pewną nieoczywistą strunę. Używając „Coffee White Flowers” nie pachniemy jak ciasto czekoladowe czy rumowe praliny, nosimy za to wokół siebie obłok luźnej elegancji, dobrego stylu, wysokiej jakości wyrażonej przez kwiatowe i kawiarniane nuty.

Podsumowując, zabieg połączenia kremowego, tłustego jaśminu z kakaowo-kawowymi nutami daje efekt bardzo ciekawy i nietuzinkowy. Bohoboco serwuje nam wykwintny tort kawowy, ale i wszystko to co wokół niego – srebrne łyżeczki, filiżanki z cienkiej porcelany, pluszowe fotele, przyćmione światło i białokwiatową aurę.

Nuty: kawa, czekolada, rum, białe kwiaty, wanilia, kakao, cynamon, goździki, skóra

Woda kokosowa, ananas i sandałowiec – Salvador Dali „Laguna”

 

 



Salvador Dali „Laguna”


Przy początkowych testach, w okresie jesienno-zimowym perfumy marki Salvador Dali niespecjalnie przypadły mi do gustu, miałam nawet zamiar zatytułować recenzję „Popłuczyny po ananasach i kokosach”. Napisałam wtedy :”Laguna”, jak sama nazwa wskazuje to zapach wodny i nie jest to w tym przypadku komplementem, zwłaszcza, że bardziej nawet pasowałoby określenie „wodnisty”. Rozmyty w drewnie sanadłowym kokos i ananas, a raczej woda po tych owocach zmieszane są z dość chemicznymi cytrusami i irysem”.

Najwyraźniej jednak „Laguna” należą do kategorii tych, które podczas chłodnych pór roku zapadają w letarg i hibernację, a w lecie, gdy temperatura rośnie, zaczynają w nich żywiej krążyć soki, niczym w drzewach po zimowym śnie. Podczas upalnej końcówki czerwca z niewyraźnych drzewno-owocowych nut nieoczekiwanie wyłoniły się bardzo przyjemne tropikalne, słodkie akordy. Esencjonalne, a jednocześnie wciąż świeże, lekkie i nadmorskie.

W związku z powyższą metamorfozą perfumy te wydają się być lepszą propozycją na lato. W wyśzych temperaturach zachowują swój wodno-ozonowy charakter, a jednocześnie zyskują ananasowo-kokosową soczystość i z kręgu perfum niemrawo drzewnych przesuwają się w kierunku owocowym.

Zaletą „Laguny” jest również bardzo ładny flakon, przejrzysto-turkusowy, z charakterystycznym dla  marki Salvador Dali motywem ust. Trwałość przeciętna, projekcja raczej delikatna.  Cena w perfumeriach internetowych kształtuje się w granicach 70 – 80 zł za 100 ml.

Nuty: marokańska, cytryna, kokos, ananas, wanilia, madagaskarskie drzewo sandałowe, fasolka tonka, grejpfrut, irys włoski, paczula, liść galbanum, brazylijskie drzewo różane, piżmo, brzoskwinia, śliwka, bursztyn, cedr, mandarynka, jaśmin, konwalia, malina, róża egipska.

 

 

 

Gorzko-słodki nektar brzoskwiniowy – Eisenberg „Rouge&Noir”

Eisenberg „Rouge&Noir”

Rouge & Noir” marki Eisenberg, to zdecydowanie dostojny, majestatyczny, wręcz monumentalny zapach. Osią tej kompozycji jest brzoskwinia w stylu vintage – dojrzała, a nawet niemal przejrzała, bogata, z lekką goryczką pestki. W połączeniu z nutą ylang-ylang daje ona aksamitnie miodowy efekt.

„Rouge & Noir” to zapach zdecydowanie wieczorowy, elegancki a wręcz wytworny. Stylizowany nieco na minione dekady, ale mimo to na tyle nowoczesny, że zupełnie nie trąci myszką.

Do zalet tych perfum z pewnością należy umiarkowanie w dawkowaniu słodyczy, a przez ich miodowo-syropową strukturę przebija nieco drapiącej szorstkości i kropla goryczki. Czasami odzywają się tu echa Dolce Vity Diora (mają sporo wspólnych nut – brzoskwinia, wanilia, cedr, drzewo sandałowe, róża, bergamotka), ale „Rouge & Noir”, to perfumy skrojone zdecydowanie bardziej nowocześnie, mimo wyraźnej retro stylizacji.

Kompozycję tę określiłabym jako barokowe, bogate  perfumy na duże wyjścia. Mimo, że marka zaliczana jest do niszowych, „Rouge & Noir”  nie są specjalnie ekscentryczne czy trudne w odbiorze. Jest to gorzko-słodki, gęsty brzoskwiniowy nektar przepleciony tuberozowym akordem i narkotycznym jaśminem, który jednak pojawia się dopiero po jakimś czasie. Trwałość i projekcja na średnim poziomie.

Nuty: brzoskwinia, ylang-ylang, tuberoza, benzoes, wanilia, czarna porzeczka, jaśmin, róża, drzewo sandałowe, białe piżmo, pszoniak, kwiat pomarańczy. bergamotka, cedr.